Przejdź do treści

Magdy Gacyk "Opowieści z Krzemowej Doliny"

 


Opowieści z Krzemowej Doliny

– Śmiało! Śmiało! Ręce swobodne, nogi nienapięte! Ciało luźne, oddychamy! – głos brzmi zachęcająco. Bardzo powoli prostuję dłonie, stopy wolno przysuwam bliżej, ale opuszki palców wciąż naprężone, kręgosłup wyprostowany. Inni przede mną mieli więcej luzu, byli w stanie zrelaksować się momentalnie, widać było, jak im z mięśni schodzi napięcie. Ja: jakbym połknęła kij od szczotki.

 

Magda Gacyk: Jak się jedzie Teslą Model X?

 

O technologiach piszę od lat. A jednak nie wiem, jak opowiedzieć tę historię. Mijają minuty, a ja siedzę i patrzę na pusty ekran. Wpatruję się w migającą rytmicznie czarną kreseczkę kursora. Zaczynam kilka razy i po chwili kasuję. Może więc zacznę tak…

 

Magda Gacyk: Sztuczna inteligencja daje nadzieję na poradzenie sobie z jedną z najstraszniejszych chorób świata!

 

– Rzuciła mnie na pożarcie wilkom. Tak po prostu – James rzuca przez wysokie, metalowe ogrodzenie kawał mięsa. – Mama Mała Wilczyca do niezłych akcji jest zdolna. Było paru takich, co jej nie docenili, bo wydawało im się, że co taka drobna kobietka tak naprawdę może. Takie niby chucherko. Do dziś żałują. Ja to z szacuneczkiem od razu. Nie było, że to czy tamto. Wiedziałem, kto tu jest szefem.

 

Magda Gacyk: Wilki leczą ze schorzeń, z którymi nie radzi sobie medycyna 

 

Na blacie zawsze stał dzbanek pełen aromatycznej, mocnej kawy. Wypijał dwa litry dziennie. Czasami więcej. Byle tylko nie zasnąć, nie odpłynąć w niebezpieczną krainę nieświadomości, nie trafić do snów z tamtych czasów. Jego kumple mieli tak samo. Nokautowali się alkoholem, wybijali z rzeczywistości narkotykami. Trzeźwi, cały czas niespokojnie oglądali się za siebie, każdy mięsień napięty jak struna, sto procent czujności 24/7. W publicznej toalecie najpierw sprawdzali wszystkie kabiny. W nieznanym miejscu skanowali wzrokiem okolice. Poirytowani, agresywni, odurzeni. Poharatani wojną.

 

Magda Gacyk: Przenieś się w czasie, zapomnij o wojnie

 

Na początku września w Kalifornii panowały jeszcze rozleniwiające, letnie upały. Było gorąco, sucho i część pracowników Doliny Krzemowej wybierała w te dni pracę z domu. Jednego z rozżarzonych, wrześniowych poniedziałków Karen Navarro nie pojawiła się w biurze. Nie zaniepokojono się. – Coś jej wypadło – pomyślano i wrócono do obowiązków.

 

Magda Gacyk: Krokomierz, który rozwiązuje zagadki kryminalne

 

 Przed drzwiami wejściowymi rozpostarto czerwony dywan. Mała rzecz, a cieszy i klient momentalnie czuje się dowartościowany. Nie jest to może uroczyste wejście na salę gali oscarowej, ale wrót fabryki też to nie przypomina. Jest nowocześnie, przestronnie, czysto i cicho. W powietrzu unosi się zapach modernizacji.

 

Magda Gacyk: Ostatnie kuszenie klienta